Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Floeado. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Floeado. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Od Floeado

Pociągnęłam żałośnie nosem, patrząc na kurhan taty. Mirabilis stał obok mnie, wbijając spojrzenie w ziemię. Snorri umarł zaledwie dzień temu, a ja nadal nie potrafiłam w to uwierzyć. Już nigdy nie usłyszę jego głosu...
- Nie martw się, Floe. - powiedział nagle Mirabilis, ale chyba sam nie wierzył w to, co mówi. - Snorri umarł jako wojownik...
- Umarł przez nas! - przerwałam mu gniewnie. - Tylko i wyłącznie przez nas!
- Za nas... Nie przez nas. - wtrącił cicho basior. - Jeśli zrobisz teraz coś głupiego, jego ofiara pójdzie na marne!
Obnażyłam kły i stuliłam uszy. Nie podobało mi się to.
- Skończmy już mówić o tacie. - mruknęłam.
W środku chciałam wyć z rozpaczy.

<Mirabilis?>
Czytaj dalej »

sobota, 29 października 2016

Floe cd Mirabilis

- Mirabilis, ja... - zaczęłam niepewnie patrząc w oczy basiorkowi. - Ja...
- No dalej. - szepnął Mirabilis patrząc na mnie. - Powiedz, co chcesz.
- Ja się tak bardzo boję o twoich rodziców... - wyszeptałam wtulając się w puchatą pierś basiora. - Tak bardzo...
- Wiem, kruszynko. - odpowiedział przytulając mnie do siebie. - Wiem...
W tej chwili trwaliśmy tylko my. Czas się zatrzymał. Czułam, jakbyśmy byli jedynymi wilkami na świecie.
Miałam nadzieję, że oba wilki wrócą niedługo. Tak naprawdę ich podróż mogła trwać miesiącami... Żaden szczeniak nie wiedział, gdzie naprawdę znajduje się Czarny Grzbiet, lub jak kto woli, Czarna Przełęcz.
<Mirabilis?>
Czytaj dalej »

piątek, 14 października 2016

Floe cd Mirabilis

Byłam w tej chwili zła.
Zła po prostu na wszystkich.
Convel i Harda sobie poszli, reszta miała nas gdzieś, a mama i tata stwierdzili, że chcą mieć nowego szczeniaka! Jakbyśmy my im nie wystarczyli!
Wtuliłam pysk w futro Mirabilisa, który był już co najmniej dwa razy większy ode mnie i próbowałam nie udawać złej.
Nie wyszło.
Siedzieliśmy tak więc z Mirabilisem, oboje zrozpaczeni i zdenerwowani.
- Flo. - odezwał się nagle basiorek, przesuwając swoim mokrym językiem po mojej głowie. - Flo. Myślisz, że nic im się nie stanie?
- Nie powinno... - odparłam w zamyśleniu. - Nie powinno.
- Taak... - mruknął. - Trzeba być dobrej myśli.
<Mirabilis?>

Czytaj dalej »

Floe cd Mirabilis

Przytuliłam ostrożnie wilka do siebie. 
Też się obawiałam tej wyprawy... Przecież tylko szaleńcy i samobójcy idą na Czarny Grzbiet. 
- A... a co jak mu się coś stanie? - parsknął Mirabilis w moje futro. - Przecież to niebezpieczne miejsce, nawet bardzo...
Chciałam zapewnić Mirabilisa, że nic się nie stanie, ale... nie umiałam. Po prostu nie umiałam tego zrobić. 
Tata mówił, że tam mieszkają jakieś groźne zwierzęta. Podobne do nas, ale mniejsze i bardziej wredne. Żyją w grupach, a tata Convela jest jeden...
Zadrżałam.
- Nic się nie stanie. - zapewniłam go. - Nic się nie stanie...
Jejku, Mirabilis był już ode mnie przynajmniej dwa razy większy! Tak samo jak Celly, Moon i inni...
<Mirabilis?>
Czytaj dalej »

środa, 7 września 2016

Floe cd Mirabilis

Wtuliłam się bardziej w basiora. Już teraz nic się nie liczyło, tylko ja i Mirabilis...
- No to... co jeśli żadne z nas tego nie przeżyje?
- Czego? - zapytał łagodnie, przesuwając swoim wilgotnym językiem po mojej głowie.
Zadrżałam.
- Wojny. - odparłam ostro, nie dbając o nastrój.
- Floe. - szepnął bardzo cicho, prawie niesłyszalnie. - Żadnej wojny nie będzie, a już na pewno nic nam się nie stanie.
- Już jest wojna. - mruknęłam ponuro, wtulając łeb w jego pierś.
Westchnął cicho.
- Z tobą się nie da, co? - parsknął w moją szyję.
- No nie. - przyznałam.
- Nie szkodzi. - oznajmił. - I tak cię kocham.
<Mirabilis? Długość XDD>
Czytaj dalej »

niedziela, 28 sierpnia 2016

Floeado cd Calme (cd Mirabilis)

- Nic, mamo. - odpowiedziałam, spuszczając wzrok. - Kiedy wróci tata?
- Er... - Mama najwyraźniej nie chciała, albo nie mogła, udzielić mi odpowiedzi. - Co się stało?
- Nic. - powtórzyłam rozdrażniona. - Naprawdę.
- Mhm. - Wilczyca nie wydawała się przekonana, ale nic więcej nie dodała i wyszła z gawry.
***
- Naprawdę? - podskoczyłam uradowana, patrząc się na Mirabilisa.
- Naprawdę. - odparł, uśmiechając się szeroko.
Podeszłam bliżej i liznęłam go po pyszczku, a on się zmieszał. Wyglądał tak słodko!
- No więc... - zapytałam. - Co teraz?
- Teraz? - powtórzył Mirabililis. - Nie wiem.
- Ja też nie. - odpowiedziałam i ułożyłam się tuż przy nim.
<Mirabilis? Wybacz długość ;.;>
Czytaj dalej »

sobota, 27 sierpnia 2016

Floe cd Mirabilis

Spojrzałam z czułością na Mirabilisa.
- A jeśli jednak coś nam się stanie? Nie zdążymy uciec i któryś z wilków rozszarpie nam gardło? - zapytałam, kręcąc głową.
To było, niestety, bardzo prawdopodobne.
- No to... - zamilkł niespodziewanie, spuszczając wzrok. - To ktoś nam na pewno pomoże. Na pewno.
Wychyliłam się z naszego ukrycia, wypatrując ewentualnego zagrożenia.
Nikogo, ani niczego jednak nie dostrzegłam.
- Czysto. - oznajmiłam.
Basior uśmiechnął się, szczerząc małe ostre jak igła kły. Spostrzegłam, że powoli zaczynał rosnąć. Znaczy, no, przerastać mnie. Czułam się z tym trochę niekomfortowo, zwłaszcza, że Celestial również była ode mnie większa.
- Nie przejmuj się tym. - powiedział Mirabilis, jakby czytał mi w myślach. - Po prostu się nie przejmuj.
- Dobrze. - odparłam, po czym ułożyłam głowę na jego wyciągniętych przed siebie łapach.
Spojrzał na mnie zdziwiony, ale nic nie powiedział.
- A co będzie po wojnie? - wymruczałam w jego łapy.
- Uhh... - sapnął, najwyraźniej nie umiejąc dać mi zadowalającej odpowiedzi. - Pewnie życie potoczy się dalej.
- Czyli jak? - dociekałam, zamykając oczy i wsłuchując się w jego tak podobny do Convela głos.
- No... - zamyślił się. - My dorośniemy, dorośli się zestarzeją, nauczymy się polować, potem, być może, znajdziemy sobie partnerów...
Parsknęłam na słowa "znajdziemy sobie partnerów".
- ...i będziemy mieli szczeniaki. - dokończył. - A one dorosną i znów życie zatoczy swój krąg.
Przygnębiłam się trochę, kiedy wspomniał o znajdowaniu sobie partnerów. Ale przecież on nie mógł wiedzieć, czemu.
- Mirabilis... - zaczęłam ostrożnie. - Ja... Chyba muszę ci coś powiedzieć.
<Mirabilis? Wiesz, co Flo chce Ci powiedzieć ;)>
Czytaj dalej »

piątek, 26 sierpnia 2016

Floe cd Celestial

W ogromnym strachu przytuliłam się do Mirabilisa i zaczęłam obserwować krążącą bez celu Celestial. Basior nie sprawiał wrażenia, jakby mu to przeszkadzało.
- Mirabilis...? - Podniosłam głowę, aby spojrzeć wilkowi w oczy.
- Hmm...? - Mirabilis był zapatrzony gdzieś w przestrzeń, a ja miałam dobrą okazję do popatrzenia sobie na jego pochmurny profil.
- A co, jak tamci tu wejdą? - spytałam nerwowo i skuliłam się. - I nas zabiją?
- Nie wejdą. - odparł spokojnie, kładąc głowę na moim karku. - I nie zabiją.
- Skąd wiesz? - dociekałam.
Od Mirabilisa emanowało przyjemne ciepło. Z lubością zamknęłam oczy i wtuliłam pysk w jego futro na piersi.
- Bo im nie pozwolę. - oznajmił, przytulając mnie do siebie.
"Bo im nie pozwolę" - te słowa zahuczały w mojej głowie.
Poza tym... Musiało się jakoś ułożyć, prawda? Przecież nie mogliśmy ot tak zginąć. Po prostu nie. Musiałam to sobie jakoś wmówić.
- Celly? - zamruczałam cicho.
- No? - odpowiedziała łobuzersko, uśmiechając się do nas.
- Myślisz, że to wygramy? - zapytałam z nadzieją.
- Tak. - potwierdziła z przekonaniem. - Na pewno.
***
- Floe, mogę cię prosić na stronę? - Mirabilis delikatnie trącił noskiem moje ucho.
- Jasne. - odpowiedziałam i spojrzałam na niego.
<Mirabilis?>
Czytaj dalej »

czwartek, 25 sierpnia 2016

Floe cd Mirabilis

<Oke. Miała być wojna, ale niech Ci będzie ta jedna walka. Ale wojnę też zrobię, bo już mam postacie>
Skuliłam się w sobie, kiedy Mirabilis wyznał, dlaczego krzyknął. Przecież mi śniło się to samo!
Ale... przecież to niemożliwe. Nasza wataha jest chroniona ze wszystkich stron, nic nam nie grozi...
Położyłam się na ziemi. Chciałam zniknąć, tak bardzo się bałam. Zakryłam oczy przednimi łapami i położyłam po sobie uszy. Moje mięśnie samoistnie się spięły.
- Mirabilis... Co ty robisz? - warknęłam cicho, patrząc w stronę wychylającego się z gawry wilczka. - Nie rób tego!
Usłyszał mnie. Zauważyłam to, ponieważ zastrzygł uszami w moją stronę.
Moje protesty najwyraźniej nie poskutkowały.
Nagle usłyszałam rozstrzęsione, ale mocne wycie mojego przyjaciela.
Przed oczami mignęła mi ponura wizja.
***
- Blood Hunter. - zwrócił się do rudego wilka ten szary. - Co ci da zabicie tych szczeniąt?
Oczy basiora nazwanego Hunterem wpatrywały się w dwie wtulone w siebie kulki. Jego kły błysnęły, kiedy rozchylił czarne wargi w szyderczym uśmiechu.
- Satysfakcję. - W oczach Huntera tańczyły iskierki szaleństwa.
Szary sapnął, wyglądał na o wiele starszego od swojego towarzysza.
- To ja ci nie przeszkadzam...
***
Wyskoczyłam z gawry i zawyłam, a nasze wycia zlały się w jedno proste błaganie o pomoc.
<Mirabilis/Convel? Nie musisz sugerować się wizjami Floe. Tu masz postacie.>
Czytaj dalej »

Floe cd Mirabilis

Byliśmy sami... Znów całkowicie sami. Ułożyłam się obok zamyślonego Mirabilisa i zamknęłam oczy, fukając ponuro.
Na zewnątrz szumiały drzewa wprawiając w ruch różnokolorowe liście, które powoli zaczynały opadać z drzew i obumierać. Może rzeczywiście wychodzenie na zewnątrz w tym okresie nie jest zbyt dobrym pomysłem...?
- Floe? - Z zamyślenia wyrwał mnie głos Mirabilisa.
- Taak? - odpowiedziałam sennie, patrząc na niego spod zmrużonych powiek.
- Jestem głodny. - oznajmił, rozglądając się wokół.
- Ja też. - zgodziłam się z nim.
Nasze popiskiwania jednak nikogo nie zwabiły, dalej siedzieliśmy sami w zaciemnionej gawrze.
Wtuliłam pysk w futro na piersi basiora. Słyszałam bicie jego małego serduszka i burczenie w brzuchu.
Zasnęłam.
***
- Zobacz. - powiedział ciemnorudy wilk z szarymi pręgami na łapach i zadrapaniach na pysku. 
- Co mam zobaczyć? - odwarknął wilk o szarym umaszczeniu.
Rudy basior zeskoczył na skałę niżej, wypchnął nos w wiatr i wciągnął powietrze głęboko w płuca. Jego źrenice gwałtownie rozszerzyły się i zasyczał:
- Inni...
Z kolei szary zaśmiał się szyderczo, po chwili krztusząc się własną krwią.
- Wy, młodzi zawsze szukacie okazji do bitki. - skomentował.
- Może i tak. - odparł. 
Miejscem, w którym utkwił wzrok była stara gawra po środku lasu. 
***
- A! - krzyknęłam, jednocześnie się budząc.
Rodziców nadal nie było.
<Mirabilis?>
Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Floe cd Mirabilis

Ruszyłam biegiem za Mirabilisem, który najwyraźniej chciał grać w berka. Lubiłam tego wilka, i to bardzo.
Dziwiło mnie tylko to, czemu nie odzywał się do nikogo oprócz mnie. Nawet do mojej siostry nie odezwał się ani słowem. Nurtowało mnie to. Przecież to nic strasznego odezwać się do mamy czy taty! Nie chciałam go jednak o to pytać w towarzystwie innych wilków, a szansy na wymknięcie się z Gawry raczej nie było.
Nagle moje rozmyślania przerwał cichy szept.
- Harda, Convel... - Głos był ogólnie przyjemny, ale jego właściciel brzmiał tak, jakby się bardzo spieszył i był zestresowany. Głos nie był ani niski, ani wysoki, po prostu średni głos wilka.
Przyjrzałam się przybyszowi. Wyglądał jak cały czarny wilk z przebłyskami nieokreślonego koloru. Ale nie był stuprocentowym wilkiem. Zmarszczyłam nos, kiedy Szara Wilczyca i Biały Wilk podnieśli się i poszli do nieznajomego, a następnie zniknęli w ciemności. Mirabilis zadrżał.
- Kto to? - zapytał najwyraźniej sam siebie, gdyż nikt tutaj z obecnych (czyli mnie, jego i mojej śpiącej mamy) nie znał odpowiedzi.
- Nie wiem. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. - Ale skoro twoi rodzice z nim poszli, raczej nie zrobi im krzywdy, prawda?
- No... Nie. - odparł, wahając się. - Nie, na pewno nie.
Uśmiechnęłam się do niego.
<Mirabilis? Owym wilkiem-nie-wilkiem jest NPC Znachor, Harda prosiła mnie o włączenie go do waszego opowiadania>
Czytaj dalej »

niedziela, 21 sierpnia 2016

Od Floe

Te dwa obce-nie-obce wilki chyba się kłóciły. Nie wiem. W każdym razie niezbyt podobał mi się ton głosu tego szarego wilka. Był o wiele mniejszy od białego wilka, ale znacznie bardziej zdenerwowany. Nie chciałam, aby się kłócili.
Tuż obok mnie coś się prześlizgnęło. Pisnęłam cicho i odskoczyłam, po czym moim oczom ukazał się widok Mirabilisa, syna tutejszego bety, czyli tego chyba białego wilka i Hardej, czyli tej szarej wilczycy. Chyba to była ona.
Basiorek zamerdał wesoło ogonem i uśmiechnął się do mnie. Skoczyłam na niego, na niby zatapiając kły w jego futrze. Wilczek przewrócił mnie na plecy i uśmiechnął się triumfalnie.
Dwa wilki nadal nie przestawały na siebie warczeć. Znaczy jeden warczał, a drugi był nieco zaskoczony i zaniepokojony. Zaraz po tym po prostu wyszły z Gawry, nie zwracając uwagi na brykające wesoło szczeniaki.
- Floe. - odezwał się ktoś cicho, a ja dostrzegłam w tym głosie głos Mirabilisa.
<Mirabilis?>

Czytaj dalej »