Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yoshiko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yoshiko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 stycznia 2017

Od Yoshiko cd. Nigra Morto

Czekałam, aż wadera dokończy zdanie. Próbowałam wymyślić na prędko jakąś odpowiedź na jej pytanie. Przez kilka sekund stałam w śniegu, a znudzony wzrok Nigry spoczywał na mnie, oczekując jakiegokolwiek dźwięku który bym wywołała. 
- Ja... na razie wystarczyłoby mi pokazanie miejsca, gdzie mogłabym odpocząć. To wszystko. - wyrzuciłam w końcu ku uldze wilczycy. 
- Gdziekolwiek chcesz, bylebyś nie walała się innym pod łapami. - odrzekła bez emocji wadera. - Najlepiej na jednej z skał. 
Skinęłam głową i powoli ruszyłam w stronę skalnej ściany. Po drodze nikogo nie spotkałam - w sumie się cieszyłam. Nie miałam ochoty na bezpośrednie spotkanie ze świeżo poznanymi wilkami. Szłam po zaśnieżonych kamieniach, zostawiając ślady w białym puchu. Dotarłam w końcu do Zaczęłam się wspinać po kamieniach. Poprzestałam na jednym z pierwszych, głównie przez moją wrodzoną niską samoocenę. Usiadłam na omszałym głazie i rozejrzałam się - moim oczom ukazał się krajobraz, który widywałam już kilkukrotnie, tyle że nie z takiej perspektywy. Położyłam się i ułożyłam głowę na łapach. Było wcześnie, aczkolwiek już zaczęło się ściemniać. Za sobą słyszę kroki, pod wpływem wyrobionego wcześniej odruchu, odwróciłam się. Ujrzałam czarną sylwetkę Nigry. 
<Nigra?>
Czytaj dalej »

czwartek, 5 stycznia 2017

Od Yoshiko

 Było samo południe, choć tak na prawdę nie było tego widać, gdyż słońce było gęsto zasłonięte chmurami. Miałam fatalny humor, ponieważ czekał mnie kolejny dzień tułaczki, unikając postawienia łapy na cudzym terytorium. Zdążyłam się jednak już dawno przyzwyczaić do nagłych wyskoków nieznajomych basiorów, chcących brutalnie ukrócić egzystencję mojego żałosnego, koczowniczego życia. Jakoś wolę unikać tych sytuacji - chciałabym mimo wszystko jeszcze trochę pocieszyć się tym moim pozbawionym wyraźnego celu żywotem i znaleźć jeszcze trochę czasu, aby posiedzieć przy swoich emocjonalnych rozkminach. Tak naprawdę, to moim prawdziwym powodem złego samopoczucia była wczorajsza odwilż - zawsze przyjemniej mi było, kiedy dookoła mnie świat pokryty był warstwą bieli. No cóż - bez względu na moje samopoczucie, zmuszona zostałam do dalszej wędrówki. Dźwignęłam się spod rozłożystego drzewa i zamglonym wzrokiem popatrzyłam w dal, mając nadzieję, że zobaczę coś poza szarawym krajobrazem, ale nic się nie zmieniło. Powolnym krokiem ruszyłam w stronę lasu, rozglądając się dookoła, będąc przygotowana na jakikolwiek atak ze strony potencjalnego wroga. Uwidoczniony przez niską temperaturę mój niespokojny oddech, zanikał tak, jakby chciał pozbyć się jakiegokolwiek kontaktu ze mną; w sumie, to jakoś mu się nie dziwię. Kilkakrotnie słyszałam za sobą szelest, podobny do tego, kiedy nieostrożne zwierzę porusza krzakami. Po dokładnym skontrolowaniu wzrokiem owego obszaru, nie byłam w stanie dostrzec żadnej sylwetki. Stanęłam, nerwowo nadstawiając uszu, lecz wciąż owe tajemnicze stworzenie, umykało moim oczom niczym cień. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, kilka metrów przede mną, stanął tajemniczy wilk, którego nigdy w życiu nie spotkałam; jego wzrok był obojętny, jednakże... przyszpilający. Wyglądał, jakby w ogóle nie przejmował się potencjalną potyczką.Spokojnym krokiem zaczął się do mnie zbliżać.

<Ktoś chętny do kontynuacji?>
Czytaj dalej »