Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barda. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 czerwca 2016

Barda cd Snorri (cd Calme)

Wracałem na tereny watahy niosąc w pysku upolowanego przeze mnie królika. Miał płowe futro i był dość duży jak na swój gatunek. Teraz zwisał z mojego pyska i patrzył smętnie w ziemię niewidomymi oczami.
Nagle podniosło się wycie, w którym rozpoznałem głos Snorriego. W kilku susach znalazłem się tuż przy jaskini, gdzie stały już inne wilki: Calme, Sensitive i Snorri. Basior trzymał się blisko wadery z białym futrem i zaczął jeść na równi z nią. Otworzyłem szeroko oczy. Oznaczało to, że była równa Snorriemu, była samicą alfa.
Położyłem uszy po sobie i nisko na nogach podszedłem do nowej przywódczyni. Spojrzała na mnie swoimi ciemnymi oczami i uśmiechnęła się.
Wyszczerzyłem swoje małe kły i pochwaliłem się:
- Aleksiej przyjął mnie na naukę.
Snorri liznął mnie po uchu, co oznaczało coś w rodzaju gratulacji.
- Mówił, że w lesie jest coraz mniej zwierzyny.
Wszystkim zrzedły miny.
- Ja... Ja chcę się podjąć zadania sprowadzenia jej tutaj.
Snorri zamyślił się.
- Dobrze. Ale uważaj na siebie. I gdyby coś się stało, natychmiast wracaj.
(Zadanie nr. 1)
Czytaj dalej »

środa, 18 maja 2016

Barda cd Aleksiej

Przyjrzałem się nieznajomemu lisowi.
- A kto jest twoją rodziną? - spytałem.
Aleksiej milczał znowu, po czym odparł:
- Mam partnerkę o imieniu Anastazja.
Zamyśliłem się i usiadłem obok kępki trawy.
- A masz dzieci? - zadałem pytanie jednocześnie obwąchując kępkę rosnącą obok mnie.
Wyobraziłem sobie dzieci Aleksieja i Anastazji; czy też mają imiona na "A"? Czy mają takie same chytre oczy i ten sam błysk w oku?
- Tak, mam dzieci. - odpowiedział, wskakując z gracją na pieniek.
Przyglądałem się mu dalej i wepchnąłem nos w dziurę w ziemi. Wydawało mi się, że przez chwilę mignął mi zapach ziemnej wiewiórki w nozdrzach.
- A jak się nazywają? - znowu zadałem pytanie, siadając na zadzie i wyjmując nos z nory.
- Astra, Artem i Atos. Astra jest najmłodszą i najmniejszą z miotu, baliśmy się, że nie przeżyje pierwszej zimy. Potem jest Atos. Atos jest średni z miotu, ale z pewnością wytrzymały. I leniwy. Artem jest najsilniejszy z całej trójki i ma najlepsze zadatki na uzdolnionego łowcę. To po ojcu! - oznajmił Aleksiej i spojrzał na mnie rozbawiony.
- A ja też mam zadatki na uzdolnionego łowcę?... - Podniosłem na niego wzrok.
- Może. Nie wiem. Trzebaby cię sprawdzić, Świetliku.
- "Świetliku"?
- To taki świecący robaczek żyjący na bagnach. Są naprawdę sympatyczne. Nazwałem cię tak od imienia, nie przyjmij tego za obrazę. - Popatrzył mi w oczy. - Wiesz co? Zabiorę cię ze sobą na polowanie.
Pisnąłem z radości i pomerdałem ogonem. Aleks uśmiechnął się pobłażliwie.
- No to chodź, robaczku.
***
W lesie było dziś mokro. Aleksiej nie szedł przodem, raczej chciał zobaczyć mnie w akcji. Trzymał się za mną niczym leśny duszek.
Wciągnąłem głęboko w płuca zapachy z otaczającego mnie świata. Nigdzie nie było czuć czegoś, co można zjeść.
Wtem przed  moimi oczami na moment pojawił się bury, duży królik. Poruszył zaniepokojony swoimi długimi, szerokimi uszami i dał susa w krzaki.
Puściłem się pędem za nim.
Cały czas przed oczami miałem jego podobny do kulki ogon. Ja zaś leciałem za nim jak mały, niepowstrzymany pocisk.
Po kilku minutach triumfalnie zacisnąłem zęby na jego karku i zmiażdżyłem mu kręgosłup, po czym wróciłem do Aleksieja.
- Bardzo ładna zdobycz. - pochwalił mnie.
Zmieszany wypuściłem królika z zębów.
- Zanieśmy go na terytoria watahy. - polecił i udał się w tamtą stronę. - A, i jeszcze jedno. Czy chcesz u mnie praktykować?
Czytaj dalej »

środa, 11 maja 2016

Od Bardy cd Snorriego///Kontynuacja samodzielna

<aye, sir!>
Wilk słysząc moje imię jakby... zamyślił się?
- Barda... Świetlany. Chodź ze mną, świetlany wilku.
Miał cichy głos i chrypę, przez co brzmiał jak stary, doświadczony przewodnik stada, jednak po młodzieńczym błysku w jego oku można było się domyślić, że ma jedynie pięć lat.
Po swoich słowach zamachnął głowa i odszedł, lekko potrząsając grzywą na boki.
Mimo, że był wielki, a biała, gęsta sierść potęgowała to wrażenie, poruszał się z gracją rusałki czy południcy.
Puściłem się truchtem za nim.
***
Przez ubytki w koronach drzew zakwitało już różowo-szkarłatne słońce, roztaczając wokół siebie mistyczną, tajemniczą mgiełkę. Wepchnąłem nos w wiatr. Roznosił on woń suchej trawy, lata, i... i ocalenia. Przerwanej samotności. Wciągnąłem ten zapach głęboko w płuca.
Wyrównałem krok do Snorriego i lekko kiwnąłem ogonem.
- Daleko jeszcze?
Potrząsnął głową i skierował wzrok swoich bystrych, żółtych oczu na mnie.
- Nie, nie. Spokojnie. Już prawie jesteśmy.
Po jego słowach przeszliśmy obok dużej, pustej gawry. Biały basior pokazał swoje kły w uśmiechu i oznajmił:
- Tutaj zaczyna się terytorium naszej watahy. I rozciąga się ono aż do źródła potoku.
- To... sporo, prawda? - zapytałem.
Popatrzył tylko w przestrzeń i potwierdził. Tuż obok mnie w trawie śmignęła złoto-brązowa mysz, Salem.
Biały basior przystanął i przytulił* się do mnie, po czym odskoczył w dzicz.
***
Po półgodzinie wrócił ciągnąc za sobą martwą sarnę w pysku. Była mała jak na swój gatunek. Jej otwarte, bezdenne oczy patrzyły się gdzieś w przestrzeń. Snorri rozerwał jej gardło - jak mi się wydawało - metalicznymi kłami i zaczął spokojnie chłeptać jeszcze gorącą krew.
Nieśmiało zbliżyłem się do zdobyczy i idąc za jego przykładem chciałem napełnić swój żołądek. Sarny mają słodkie, soczyste mięso, więc ucieszyłem się widząc je.
Kiedy już napełniłem swój żołądek, ułożyłem się w cieniu drzew i zamknąłem oczy. Świat wokół mnie wyciszył się.
***
Przed oczami mignęła mi ruda kita lisa. Siedział naprzeciwko i uważnie mnie obserwował. Przekrzywił lekko łeb.
- Barda, tak? - spytał patrząc mi w oczy.
Ruchem głowy potwierdziłem.
- Nazywam się Aleksiej, mieszkam w okolicy. - oznajmił niedbale.
Przyjrzałem mu się z uwagą.
- Masz rodzinę? - zadałem mu pytanie.
Milczał przez kilka sekund, a może minut.
- Taaa...
<kończenie samodzielne>

Czytaj dalej »

czwartek, 5 maja 2016

Od Bardy

Było ciepłe lato, choć czasem padało... a nie, to nie to.
Nawet nie było lata, jednak było ciepło i duszno. U p a ł.
Barda siedział w cieniu drzew i z utęsknieniem wyczekiwał zmiany pogody na trochę chłodniejszą. W taki upał nie można było nic robić. Basior pisnął cicho i ze zrezygnowaniem ułożył pysk na przednich łapach.
- Bardo? - Do jego uszu dobiegł głos matki. - Bardo!
Wilk nie miał ochoty nigdzie iść, lecz posłusznie wstał i podszedł do matki. Była nią piękna, śnieżnobiała wilczyca o żółtych oczach i mrożącym spojrzeniu.
Przekręcił głowę z zainteresowaniem i spojrzał na nią.
- Nie wiem, jak ci to powiedzieć... - urwała. - Będziesz miał rodzeństwo.
Nie wiedział, czy ma się cieszyć, a może płakać. Rodzice od zawsze chcieli mieć więcej szczeniaków niż tylko on, ale nigdy mu tego nie mówili wprost.
Kiedy pojawią się szczenięta, rodzice nie będą poświęcać mu tyle uwagi co zawsze.
Wymusił jednak na swoim pyszczku kwaśny uśmiech.
Odpowiedziała mu tym samym.
***
- Mamo? - Barda szturchnął wilczycę nosem - Mamoo?
Nie zwróciła na niego uwagi.
Była zbyt zajęta jego rodzeństwem.
Czuł się niechciany i niepotrzebny, więc całe dnie włóczył się po lesie niczym duch. Czasem nawet cicho zawodził.
Nikt nie reagował.
Nie umiał opisać tego co czuje, jednak wydawało mu się, że odczuwa zdradę. Zdradę, ze strony tych, którym najbardziej ufał.
***
Ten dzień przelał czarę goryczy.
Basiorek rzucił spojrzeniem w stronę rodziców i rodzeństwa, po czym odszedł.
Tak po prostu.
***
Był w obcym lesie i czuł na sobie czyjeś spojrzenie, jednak nie zwracał na to uwagi. Szedł sobie drogą, dopóki coś nie śmignęło mu przed oczami.
Schował wtedy ogon pod siebie i znacznie zwolnił.
Czuł coś.
Czuł woń wilka.
Obcego.
A poza tym był głodny. I samotny.
Wtem zobaczył jakiś minimalny ruch w krzakach. Skoczył tam i po chwili trzymał w zębach małą, żywą mysz.
Patrzył na nią przez chwilę z przerażeniem. "Mam to zjeść?" - spytał sam siebie.
- Nazwę cię Salem. I od dzisiaj jesteś mój. - oświadczył myszy.
Nadal był głodny, więc zmusił się do zjedzenia trawy i kilku jagód, co tylko chwilowo umorzyło jego głód.
Zasnął.
***
Kiedy się obudził, stał nad nim ogromny, biały basior. Leżał sparaliżowany strachem.
- K..kim jesteś? - spytał cicho, kuląc się.
[ogromny, biały basiorze? ;D]

Czytaj dalej »